sobota, 12 stycznia 2013

Całuję po swojemu ...

Patrzę własnie na Lilkę, zmienia pozycję w łóżku próbując zasnąć i nie mogę uwierzyć, że to szczęście wiercące się w kołderce jest moje. Mimo dużej podobizny do taty 'wyszła' ze mnie, przez 9 miesięcy była tylko moja, tylko ja ją dosadnie czułam, karmiłam i nosiłam. Kręci się tak teraz i śmieje co chwilę jeszcze nieco zachrypniętym głosem, gardło nie chce ustąpić... Męczymy tą chorobę a ona nas, ale jesteśmy razem i to jest najważniejsze. Lil pomimo tego co twierdzi jej babcia ( ''że jest odporna na naukę'' - kwestia pokaż ''oczko, uszko'' ) dzisiaj zaczeła 'dawać buziaki' :*  Wyglada to trochę śmiesznie a może raczej po 'liliankowemu' ale jest to tak słodkie i cudowne, ze cały dzień nastawiałam usta do całowania. Podobno jestem za 'matczyna' ale kocham to, kocham ją, kocham kochać.
/ zdjęcie - Luty 2012 /
skarpetki _ H&M 



4 komentarze:

  1. Doskonale rozumiem tę matczyną miłość:)
    MAm tak samo...córeczka cudna...a wszystkiego nauczy się z czasem...nie wszystkie dzieci tak samo szybko wszystko łapią.
    Odnośnie pytania o sowy...tak szyje takie i nie tylko takie. Jeśli jesteś zainteresowana jakąś sówką daj znać na maila hally84@interia.pl
    Pozdrawiam Raczek:)

    OdpowiedzUsuń
  2. pięknie napisane :) zapraszam do siebie http://ewelabeztytulu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta półeczka to Ikea...http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/40163778/ :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy miłość nie do opisania. Śliczna twoja córeczka, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń